Ci nieszczęśnicy będą tam bezpieczni. Bóg się nimi zajmie. To zwykłe dzieci, jak te, które wywozicie w bezpieczne miejsce. – Niech mnie nie zabierają. – Nullah. – Upokarza się. – Niech ktoś mi pomoże. – Musimy jej pomóc. – Lady Ashley. – To moje dziecko. – Rozumiem panią. Ale nie robi pani nic istotnego i musi się ewakuować. Proszę nie pozwolić im mnie zabrać. Kościół ma plany wobec nich. Zostawić te dzieci tutaj, a nasze wywieźć w bezpieczne miejsce? Opanuj się, Catherine. – Nie macie serca. – Bądź dzielnym chłopcem. Neil, zrób coś z tym. Pomóż lady Ashley. Chyba mogę coś zaradzić. Zaprowadź panie do ich kabin, a ja coś wymyślę. Znajdę cię, choćby nie wiem co. Będziemy razem, obiecuję. – Wierzę pani. – Chodź już. Pani Szef. – Przywołam panią śpiewem. – Bądź dzielny. Nullah. Wszystko będzie dobrze. Odnajdę cię. Obiecuję. Przywołam panią śpiewem. A ja cię usłyszę, kochanie. Na misji mają maszt radiowy. Dokładnie tam, gdzie zmierzają Japończycy.